
Wywiad z Andrzejem Szarmachem
Czy nominacja do tytułu polskiego ambasadora EURO 2012 była dla pana zaskoczeniem?
Niezupełnie, gdyż już w 2006 roku zostałem zaproszony przez Adama Olkowicza na II Międzynarodowy Polsko-Ukraiński Turniej Pilki Nożnej EURO POKOLENIE 2012, który miał miejsce w Kijowie. Idea tego turnieju powstała, kiedy Polska i Ukraina kandydowała do organizacji mistrzostw Europy UEFA EURO 2012. Turniej na stałe wpisał sie w kalendarz polskich i ukraińskich wydarzeń jako ważny element promocji naszej kandydatury, no i udało się, jesteśmy organizatorami EURO 2012. Wtedy właśnie domyśliłem się, że będę jednym z ambasadorów, ale nie było to jeszcze oficjalnie. Oficjalnie powiadomiono mnie podczas prezentacji logo i hasła mistrzostw w Kijowie, 14 grudnia 2009 r. Nominacja miała miejsce przed ceremonią losowania grup eliminacyjnych, 7 lutego 2010 r. w Warszawie.
Czy ta tytularna funkcja nakłada na pana jakieś szczególne, nowe a może nawet uciążliwe obowiązki? Kiedyś grałem w piłkę nożną, a teraz ją promuję, odwiedzam miasta, w których buduje się nowe stadiony, jestem częstym gościem na turniejach piłkarskich, no i oczywiście śledzę przygotowania naszej reprezentacji.
Czego pan oczekuje po EURO 2012 w Polsce?
Patrząc od strony sportowej, będziemy mieć kilka stadionów światowej klasy. Myślę też, że położy się większy nacisk na szkolenie młodzieży i będziemy dążyć do podniesienia poziomu naszej piłki nożnej.
Czy mistrzostwa zaowocują wynikami naszej narodowej reprezentacji, których wszyscy tak tęsknie oczekujemy?
Nie wygląda to zbyt różowo po ostatnich meczach kontrolnych reprezentacji, zwłaszcza z Hiszpanami, ale jest jeszcze trochę czasu. Przed nami dwa sezony piłkarskie i mnóstwo zawodników do sprawdzenia.
Czy na razie wszystko jest tak, jak można tego oczekiwać – klimat, przygotowania, tempo realizacji zadań?
Niedawno byłem w Gdańsku, budowa Areny przebiega pomyślnie. Na innych obiektach też praca wre, zostają za nami kolejne kamienie milowe. Powstają nowe odcinki dróg szybkiego ruchu, autostrad - jestem przekonany, że zdążymy na czas.
|